„bezeceństw, już ja powiem jej spowiednikowi, jak się ta lafirynda prowadzi!
— Ależ, ciotuniu, przysięgam, że panna Billot nie jest żadną lafiryndą!
— Jeszcze ją będziesz bronił, kiedy sam siebie powinieneś bronić! Dobraliście się, co Ładne rzeczy, nie ma co mówić!.., I to takie smyki, co nie mają więcej niż szesnaście lat!
— Niechże ciotunia pozwoli... wcale się nie dobrałem z Katarzynką, bo ona mnie zawsze pędzi precz...
— Więc to tak! Teraz sam się wygadałeś! To ty do niej mówisz po imieniu, tak po prostu „Katarzynko"... a ona... ta obłudnica, przepędza ciebie, kiedy inni na to patrzą...
— Hm! — mruknął nagle Pitou zrozumiawszy wszystko. — To prawda... nigdy mi to nie przyszło na myśl...
— A widzisz! — rzekła stara panna, wykorzystując naiwny okrzyk swego bratanka, aby go przekonać o zmowie z Billotką. — Bądź spokojny, już ja to wszystko naprawię. Ksiądz Fortier jest jej spowiednikiem. Poproszę go, aby ciebie wpakował do kozy na piętnaście dni, gdzie będziesz siedział o chlebie i wodzie. A jeżeli chodzi o tę pannicę, to zakosztuje klasztoru, jeżeli tego będzie potrzeba dla poskromienia jej miłosnych zapałów dla ciebie... Bądź pewien, poślemy ją do SaintRemy.
Stara panna wypowiedziała ostatnie słowa z taką pewnością siebie i mocą, że biedny Pitou aż zadrżał.“(12)


WOLIERA |fotograf lublin |frezarki obrabiarki